Obiecałam nie pisać o diecie ale o gotowaniu mogę.
Lubię to. Nawet bardzo lubię. Wyobrażam sobie finalny smak potrawy i staram się go uzyskać dodając składniki i przyprawy. Trudno w ten sposób upiec ciasto ale wszelkie potrawy „niecukiernicze” a i niektóre desery dają się zrobić ta metodą. Przyznam ze moje gotowanie jest bardziej intuicyjne niż oparte na przepisach, kocham improwizować w kuchni. Dlatego oczywiście lubię kuchnie włoską , której zasady temu sprzyjają ale tez chińszczyzna czy indyjskie curry dają się sporządzić przy minimalnym zastosowaniu suchej teorii a zgodnie z moim czujem.
Wielkim moim odkryciem jest mleko kokosowe. Cudowne w połączeniu z ostrymi przyprawami, a ja lubię ostre. Do dostania wszędzie z dyskontami włącznie (Biedronka).
Lubię rozkładać nowe potrawy na ingrediencje. Po pierwsze powąchać, posmakować pomlaskać, przełknąć, poczuć gdzieś w sobie ciepło czy zimno. Ostatnio odkryłam gruzińskie restauracje i piekarnie. Niesamowite chleby, słodycze, faszerowane placki hmm….
Dobrze sobie pomarzyć bo niestety jestem na diecie o której miałam nie pisać.
Dla mnie kuchnia to cudowna, ciepła, pozytywna nieskończoność.
Oby nie zakończona przyjmowaniem Raphacholinu.