Kiedyś musiał nastąpić ten moment , że zaczęłam pisać o pogodzie. Bo jest i o czym. Temperatura wysoka, burze idą, duszno, ludzie mdleją jak muchy. Wszyscy szukają wody, a ja nie śpię po nocach. Nieprzyjemnie.
Mówi się, że rozmowa pogodzie jest rozmowa o niczym. Niektórzy osiągnęli w tej dziedzinie perfekcję. Potrafią prowadzić nic nie znaczące „dyplomatyczne„ rozmowy z obcymi ludźmi. Co uważam za wspięcie się na wyżyny sztuki. Mogą też gadać dla samego gadania, godzinami, o niczym i o wszystkim. Tematy się zmieniają jak w kalejdoskopie jeden swobodnie przechodzi w drugi a taka gaduła płynie na fali samo zachwytu. Pół biedy gdy takie opowiadanie jest barwne, bywa ciekawe ale gdy jest pełne odległych dygresji i nie ma ciekawej pointy potrafi słuchacza/ słuchaczy zanudzić na śmierć.
Moje zachwyty nad tymi którzy „maja gadne” są całkowicie teoretyczne. Sama lubię krótko, węzłowato i na temat, z ciekawym zakończeniem. Denerwują mnie ludzie, którzy zawsze musza coś powiedzieć nie zależnie od tego czy maja coś do powiedzenia czy nie. Wtrącanie się do wszystkiego to nie jest wg mnie zaleta. Czasem chwila ciszy jest niezbędna do uporządkowania myśli a gest znaczy więcej niż słowa.
Mowa jest srebrem a milczenie złotem.