Byłam u fryzjera. Nie powiem żebym wyglądała wyjątkowo atrakcyjnie po tej operacji ale jest lepiej. Pierwszy raz fryzjerka zauważyła jakie mam kłopoty z włosami i skórą głowy a potem (UWAGA) spróbowała znaleźć coś co mi pomoże. Rozwiązanie w postaci szamponu nie było groszowe ale jest nadzieja na efekt.
Wydążenie godne opisania bo moja fryzura zawsze była dyskutowana w kręgu najbliższych ze względu na kłopotliwe włosiska co się przetłuszczają są cienkie delikatne i się kręcą. Twarz mam okrągłą co jeszcze utrudnia dobranie fryzury a ja dodatkowo nie bardzo umiem wytłumaczyć czego chcę (o ile wiem czego chcę). Jakimś cudem porozumienie się z Panią/Panem Stylistą jest dla mnie nie możliwe, mimo wysiłku. Staram się mówić ich językiem ale nic z tego nie wychodzi ponieważ to co robią wydaje mi się rzeczą trochę magiczną. Machną parę razy nożyczkami i już.
Poza tym trzeba im niestety wytknąć, że oni trochę „wiedzą lepiej” co dla mnie dobre więc tną jak im się podoba. A mnie nie zawsze to się podoba. Wolała bym mieć więcej wpływu na to co oni tam wyczyniają.
Na razie radośnie spróbuje cierpliwie poczekać na lepszy efekt.