Czyli zróbmy sobie zabieg.

Trend wśród celebrytek(bo kogo na to stać)  w naszym małym państewku żeby poprawić co się da za pomocą chirurgii plastycznej zwanej teraz medycyną estetyczną jest zastanawiający.

Po pierwsze efekt nie zawsze jest zgodny z oczekiwaniami. Takie naciągniecie, rozkurczenie , wypchanie, wypełnienie itd. nie zawsze daje efekt pozytywny estetycznie, nie mówiąc już o celu na 1- odmładzaniu . Są na to żywe (jeszcze) dowody. Wiele zależy od ręki , która dokonuje dzieła. Przed zabiegiem powinnyście otrzymywać ostrzeżenie na kształt  tego, które znajduje się na lekach, sprzedawanych odręcznie: niewłaściwe zastosowanie zabiegu  może stanowić zagrożenie, a efekt  konsultacji u lekarza lub innego specjalisty zależy od jego fachowości. Tak że zabawa to kosztowna, niepewny efekt i dużo bólu. Ale jeśli o mnie chodzi to za własne pieniądze,  jak kto chce, może sobie nawet trzecia rękę przyszyć.

Po drugie poszukiwanie mojego ulubionego puntu zero. Przerażający jest fakt jak odlegli jesteśmy od całkowicie naturalnego wyglądu. Na osi gdzieś , po kolei znajduje się: higiena osobista, depilacja, codzienny, makijaż, fryzjer, kosmetyczka. Wreszcie chirurgia plastyczna stosowana wtedy gdy defekt estetyczny jest spowodowany lub pociąga za sobą wadę fizjologiczną, krótko mówiąc wiążą się z choroba fizycznie, wreszcie korekcja wad, związanych z kompleksami psychicznymi. Na koniec estetyka.

Po trzecie alternatywa. Ćwiczenia, dieta i nieinwazyjne ( nie wiem co to bo nawet witaminy z kremów wnikają w warstwy głębsze skóry) metody kosmetyczne. Przypominam,  że jest coś takiego jak joga twarzy i daje efekta po 3 tygodniach stosowania.

Po czwarte kawa i pączek.

Co kto lubi.