Pytam i proszę o szczerą odpowiedź. Czy , któraś z was mile panie nigdy nie była na diecie. Inaczej Czy nigdy nie stosowałyście żadnej diety W ŻYCIU?

Sama jestem przykładem poszukiwania idealnego sposobu odżywiania, który spalił na panewce, może dlatego mnie to tak fascynuje. Z błyskiem głodu wiedzy w oku oglądam każdy program o diecie, jednocześnie niestety moje zainteresowania rozszerzając o programy o jedzeniu w ogóle i programy w których się gotuje. Niestety oglądane ostatnio W TV rzesze dietetyczek i czytanie napisanych przez nie książek nie dają oczywistej odpowiedzi co jeść.

Czego nie jeść. To już prędzej.

  • Ziemniaki tak ale w łupinkach
  • Cytrusy bez skórki i to najlepiej Polskie
  • Bo wracamy do tego co naturalne i lokalne ale
  • Tłuszcz tylko kokosowy także do włosów jako olejek, a najzdrowszy rzepakowy(?)
  • Mleko – sojowe ( pycha) , lub bez lakyozy.
  • Parówki wiadomo zakazane chyba, że z szynki,
  • Borówki tak bo antocjany ale nie bo zaparcia,
  • Do leczenia tylko naturalne metody chyba, że to coś poważnego, wtedy jako wsparcie.
  • Kawa? Antyoksydanty . Pączek. Zapomniałam. Chyba to jednak samo zło.

Grunt, że na każdą zaletę jest jakiś negatyw. Na koniec wychodzi na to,  że te niedobory  może uzupełnić jedynie kostka czekolady. Gorzkiej!!!!!!!!

I tu uwaga, jak wiadomo czekolada jest jak seks, tylko nie trzeba golić nóg.

Pozostaję skołowana,

Widz