GOTOWANIE

Obiecałam nie pisać o diecie ale o gotowaniu mogę.
Lubię to. Nawet bardzo lubię. Wyobrażam sobie finalny smak potrawy i staram się go uzyskać dodając składniki i przyprawy. Trudno w ten sposób upiec ciasto ale wszelkie potrawy „niecukiernicze” a i niektóre desery dają się zrobić ta metodą. Przyznam ze moje gotowanie jest bardziej intuicyjne niż oparte na przepisach, kocham improwizować w kuchni. Dlatego oczywiście lubię kuchnie włoską , której zasady temu sprzyjają ale tez chińszczyzna czy indyjskie curry dają się sporządzić przy minimalnym zastosowaniu suchej teorii a zgodnie z moim czujem.
Wielkim moim odkryciem jest mleko kokosowe. Cudowne w połączeniu z ostrymi przyprawami, a ja lubię ostre. Do dostania wszędzie z dyskontami włącznie (Biedronka).
Lubię rozkładać nowe potrawy na ingrediencje. Po pierwsze powąchać, posmakować pomlaskać, przełknąć, poczuć gdzieś w sobie ciepło czy zimno. Ostatnio odkryłam gruzińskie restauracje i piekarnie. Niesamowite chleby, słodycze, faszerowane placki hmm….
Dobrze sobie pomarzyć bo niestety jestem na diecie o której miałam nie pisać.
Dla mnie kuchnia to cudowna, ciepła, pozytywna nieskończoność.
Oby nie zakończona przyjmowaniem Raphacholinu.

W CO SIĘ BAWIĆ

Można się zastanawiać co robią ludzie , którzy nie pracują i są całymi dniami w domu.
Wydaje się to być nudne . ale nic bardziej mylnego. Co prawda do niedawna byłam w kiepskiej ( gorszej nią teraz chociaż i tak jest nie najlepiej) kondycji i to usprawiedliwia uczucie ciągłego zmęczenia i znużenia ale i teraz gdy jest co raz lepiej wydaje mi się że jestem ciągle zajęta. Nawet gdy nie wychodzę z domu a co dopiero gdy trzeba cos załatwić. Pewnie że śpię dłużej i wszystko mogę zrobić bez pośpiechu ale i tak ciągle coś jest do zrobienia. Niestety najprostsze czynności bywają ponad siły.
Ale czym się zająć gdy wszystkie obowiązkowe czynności zostaną wykonane?
Jest książka, ja uwielbiam audiobooki teraz czytam ”Szeptuchę” , możliwy jest film-ukochane seriale, intrenet -wszystko jw. plus wiadomości itp. I na koniec telewizja. Czy wiecie że można mieć ponad 100 kanałów telewizyjnych. Ja żyję w epoce neandertalskiej i mam chyba 20 programów z czego 2 nadają się do oglądania. Właśnie mam zamiar zmienić coś w tym zakresie wiec przeglądam różne oferty i zdziwieniu nie ma końca. Cuda Panie Cuda.
To oczywiście tylko podstawy tego co można robiąc siedząc w domu. Podobno ludzie inteligentni nigdy się nie nudzą.

Zakupy

Przedstawię tyko damski, totalnie subiektywny punkt widzenia.
Konieczność ponieważ czasem coś jest nam potrzebne, musimy kupować jedzenie, środki higieny osobistej i inne tzw. artykuły pierwszej potrzeby.(punkt 0)
Przyjemność, prawie każda kobieta zna ten dreszczyk który przechodzi nas kiedy możemy kupić sobie coś extra, chodź by drobiazg raz na jakiś czas.(∞)
I wreszcie część wspólna tych dwóch zbiorów. Przyjemne z pożytecznym. Tylko kobieta potrafi połączyć te dwie rzeczy i z uporem godnym lepszej sprawy poszukiwać idealnej bluzeczki, sweterka, kurteczki………, której przecież potrzebuje. A jak już znajdzie to dwie w różnych kolorach obie idealne. Wybiera więc jedna i cały wieczór dręczy się czy właściwie postąpiła.

I te rozmowy z przyjaciółkami :
– Wiesz kupiłam spódniczkę, z prawej kieszonka z lewej zakładka ( albo odwrotnie)
– A w którym sklepie
– W C&A/KappaAhl ( do wyboru)
– Tam mają fajne rzeczy.
Nie pada pytanie czy maja takie w jej rozmiarze bo przecież nie będą chodzić w takich samych.
Żaden mężczyzna nie zrozumie jak można całe popołudnie spędzić w sklepie, każdy weekend. I tu zaczynam się z nim zgadzać. Bo to zaczyna już przypominać zakupoholizm.
Jak w każdym nałogu łatwo przekroczyć tę cienka linię dzielącą świat bajki i rzeczywistości.
Bo czym, że jest ten moment w galerii jak nie złudzeniem kawałka lepszego świata, luksusu, który jest nagrodą dla zmęczonego całym tygodniem człowieka.
Nie ma co ukrywać lubię te zabawę ale wolałabym żeby decyzje, które w takich sytuacjach podejmuje były w pełni kontrolowane przeze mnie.

Ból

Potwornie bolą mnie plecy. Myślę że to rwa kulszowa i oczywiście leczę się sama. Łykam „Ketonal” i ma to swoje efekty.
Ból to sygnał dla nas że organizm źle się czuje, nasze ciało mówi nam że cos złego się z nim dzieje. Bez tych sygnałów nie można normalnie żyć jednak ból jest (prosto patrząc) dopustem bożym i to normalne ze chcemy się przed nim bronić. Trudne jest szczególnie znoszenie bólu przewlekłego i bólu ,który nazwałabym „bez perspektywy” bólu w chorobach nowotworowych. Leczenie bólu to jest cała ogromną wiedzą, szczególnie takiego bólu.
Canada zalegalizowała marihuanę do zastosowania rekreacyjnego. U nas jest potworny opór choćby na pochodne lecznicze marihuany. Dzieci chore na trudną w leczeniu padaczkę, pacjenci onkologiczni maja zabronione korzystanie ze skutecznego leku. Szczególnie ci ostatni powinni mieć dostęp do wszelkich metod leczenia w tym leczenia bólu.
Marihuana rekreacyjna jest gdzieś z daleka od punktu 0 ale porównanie jej z alkoholem, który czyni spustoszenie w naszym społeczeństwie właściwie stawia ją w przynajmniej obojętnym świetle. Jest przyzwolenie społeczne na jedno i drugie. Problemem są konsekwencje nałogów, które te substancje wywołują, koszty społeczne.
Wiadomo, że siła leku powinna być dostosowana do rodzaju bólu i nie każdy potrzebuje aż takiej interwencji. Słuchajmy więc swoich organizmów i lekarzy.

O POGODZIE

Kiedyś musiał nastąpić ten moment , że zaczęłam pisać o pogodzie. Bo jest i o czym. Temperatura wysoka, burze idą, duszno, ludzie mdleją jak muchy. Wszyscy szukają wody, a ja nie śpię po nocach. Nieprzyjemnie.
Mówi się, że rozmowa pogodzie jest rozmowa o niczym. Niektórzy osiągnęli w tej dziedzinie perfekcję. Potrafią prowadzić nic nie znaczące „dyplomatyczne„ rozmowy z obcymi ludźmi. Co uważam za wspięcie się na wyżyny sztuki. Mogą też gadać dla samego gadania, godzinami, o niczym i o wszystkim. Tematy się zmieniają jak w kalejdoskopie jeden swobodnie przechodzi w drugi a taka gaduła płynie na fali samo zachwytu. Pół biedy gdy takie opowiadanie jest barwne, bywa ciekawe ale gdy jest pełne odległych dygresji i nie ma ciekawej pointy potrafi słuchacza/ słuchaczy zanudzić na śmierć.
Moje zachwyty nad tymi którzy „maja gadne” są całkowicie teoretyczne. Sama lubię krótko, węzłowato i na temat, z ciekawym zakończeniem. Denerwują mnie ludzie, którzy zawsze musza coś powiedzieć nie zależnie od tego czy maja coś do powiedzenia czy nie. Wtrącanie się do wszystkiego to nie jest wg mnie zaleta. Czasem chwila ciszy jest niezbędna do uporządkowania myśli a gest znaczy więcej niż słowa.
Mowa jest srebrem a milczenie złotem.

Gwiazdy

Jak zostać gwiazdą? W naszych czasach należy schudnąć 30kg i umieścić to na Instagramie. Można też coś sobie zoperować lub nastrzyknąć. I już jest się gwiazdą show -biznesu. Można tez wrzucić na you tube filmik jak skacze się na bungee w przebraniu prosiaczka lub coś równie porażająco śmiesznego. Można pisać bloga. Ale to już raczej jest passe.
Trzeba przyznać ze funkcjonujące w tzw. sferach osoby, które wykazują nieco ciągot intelektualnych też dają się skusić nowym mediom. Ich „wrzutki” bywają jednak rzeczywiście ciekawe i rzeczywiście śmieszne. Niestety myśl zawsze się obroni niezależnie od wybranej drogi rozpowszechniania.
Oficjalne strony na facebooku czy instagramowe posty wykorzystane są przez gwiazdy do kontaktu z przeciętnymi śmiertelnikami. Również wykorzystywane są w różny sposób. Oczywiści cała masa zdjęć topless i w kostiumach kąpielowych z cyklu gdzie byliśmy na wakacjach. Ale również informacje o urodzinach i innych życiowych zmianach.
Myślę, że osobom publicznym, które chciałyby zachować minimum prywatności pozwala na pewna kontrolę nad uwalnianą informacją o sobie. Ale naprawdę trudno znaleźć osobę funkcjonująca bez Instagrama.
Niestety wydaje mi się że to wszystko niesamowicie skraca dystans pomiędzy Idolem a Fanem – Gwiazdą a jej Wielbicielem. Posty każdy może skomentować, łatwo jest też nawiązać ewentualny kontakt.
Kiedyś że by być gwiazda trzeba było czegoś dokonać, mieć talent coś wartościowego zaprezentować, mieć się przebicia ale też mnóstwo szczęścia żeby ktoś cię zauważył i pokazał szerszej publiczności. Trzeba było mieć osobowość i poglądy. Wielbiciel spotykał swoja gwiazdę w teatrze, na koncercie, oglądał w kinie, telewizji. I wielbił, z dala, nie włażąc z butami w życie prywatne, ewentualnie wykazywał umiarkowane zainteresowanie. Powstawały fankluby, zbierało się plakaty. Szczytem było zdobycie autografu gwiazdy i ewentualna rozmowa z Idolem. Bo było to chyba bardziej prawdopodobne niż dzisiaj.
Ale gdzie te czasy.
Wczoraj na niebie było widać zaćmienie księżyca i spadające gwiazdy.
(27 lipca 2018)